wtorek, 31 marca 2015

Zaskakująca śmierć polskiego rocka w polowie lat 80tych

Naszła mnie swego czasu refleksja na temat polskiego rocka, która dojrzewała mi w głowie, aż dojrzała niniejszym wpisem.
W PRL, gdzieś tak do roku 1980 było generalnie pod górkę. Władze niechętnie patrzały na "zachodnią", "kapitalistyczną:" muzykę, z wyzywającym emploi i potencjalnie buntowniczym przesłaniem.
W latach 70tych na dłużej w świadomości fanów rocka zaistniały bluesowo hard rockowy BREAKOUT, progresywny (coraz bardziej...) NIEMEN, hippisowska hard rockowo progresywna BUDKA SUFLERA i, przed wszystkim, wykluty z NIEMENA rewelacyjne jazz rockowo progresywne SBB.
SBB live

Pod koniec lat 70tych powstał ruch o nazwie Muzyka Młodej Generacji (MMG), w ramach którego popularność zaczęły zdobywać nowe formacje - wulc rockowe KOMBI czy MECH,  bluesowy KRZAK, i neoprogowy EXODUS.
Okładka debiutanckiej płyty KOMBI - wulc rock w czystej postaci

Ale tak naprawdę coś pierdolnęło w roku 1980. Naraz pojawiły Megagwiazdy - PERFECT, MAANAM i IZABELA TROJANOWSKA z BUDKĄ SUFLERA. My wszyscy, nastolatki, zwariowaliśmy doszczętnie na punkcie tych kapel. Byłe dla nas równie ważne jak największe gwiazdy z Zachodu.
A wciąż pojawiały się nowe zespoły, każdy z miejsca zdobywający uwielbienie rzesz fanów.
Rok 1981 to LOMBARD, fenomenalne heavy metalowe (w zasadzie hard rockowe) TSA, fenomenalny PORTER BAND i nowofalowa REPUBLIKA, gdzieś nieco dalej inne, mniejsze formacje pokroju np Bank. W roku stanu wojennego doszlusowały jeszcze rockandrollujące LADY PANK i ODDZIAŁ ZAMKNIĘTY.

TSA - live ok 1983 (byłem na koncercie w katowickim Spodku)
Dodam, ze formacje z MMP też wszystkie aktywnie nagrywały kolejne płyty.
Podsumowując - lata 1980 - 1983 to niespotykany rozkwit polskiego rocka. Tysiące koncertów, setki tysięcy sprzedanych płyt (ile wyszło), miliony fanów.
Ciekawe, czy to przypadek, czy faktycznie chodziło tu o odciągnięcie uwagi młodzieży od politycznych zawirowań ? Czy władza ludowa jakoś nie "wspomagała" karier kolejnych zespołów ?
Z zasady jestem najdalszy od spiskowych teorii, no i za zabawne uznałbym, by ówczesnych rockmanów uznać za "współpracowników reżimu", ale, biorąc pod uwagę, jak nagle i zagadkowo w mniej więcej jednym czasie zerwały się kariery poszczególnych grup, może coś jest na rzeczy ?

Spójrzmy zatem :

KOMBI

po wydaniu 4 albumów :
- Kombi
- Królowie Życia
- Nowy Rozdział
- 4

w roku 1985 rozpoczęło nieudany flirt ze sceną w USA - ich 5 płyta wydana pod koniec lat 80tych nikogo już nie obchodziła,


 


MECH
obie płyty :
- Bluffmania
- Tasmania

wyszły w 1983 roku, potem 4 lata bez nagrania i rozpad w kompletnej ciszy medialnej,





  
KRZAK
wydaje 3 albumy :
- Blues Rock Band Live
- Paczka
- Krzak'i
i po śmierci Ryśka Skibińskiego w 1983 roku rozpada się,






EXODUS -
wydaje tylko dwie płyty :
- The Most Beautiful Day
- Supernova
materiał na ostatnią, pt. Hazard zostaje niewydany - zespół rozpada się w 1983







PERFECT -
najdziwniejsza historia. Po wydaniu 3 hiperpopularnych albumów :
- Perfect
- Live
- Unu
lider kapeli - Zbigniew Hołdys, rozwiązuje ją - w połowie 1983 roku







MAANAM
działa aktywnie tak do 1985 roku - wydając po drodze 4 albumy studyjne :
- Maanam
- O !
- Nocny Patrol
- Final Cut
ok. 1986 roku praktycznie jednak przestaje istnieć





 IZA TROJANOWSKA
Jej kariera runęła po wydaniu dwu albumów, już w 1982.
- Iza
- Układy
Potem nagrała płytę z Nalepą, której jej nie wydano (podobno krytykowała stan wojenny), buce z Solidarności krytykowały ją, że w tymże stanie  wojennym wystąpiła na koncercie w TVP (widziałam ten koncert i byłem zachwycony) - to wzięła dziewczyna i opuściła Polskę...,





 LOMBARD 
no, ci to próbowali, starali się. Do 1985 nagrali aż 5 płyt:
- Śmierć Dyskotece
- Live
- Wolne Od Cła
- Szara Maść
- Anatomia
ale później ich popularność dramatycznie spadła i do końca PRL w zasadzie nic ciekawego się z Lombardem nie działo,



 
TSA
w siodle byli do 1984, wydając po drodze 3 albumy studyjne:
- Live
- TSA
- Heavy Metal Świat
Potem, po spektakularnym odejściu gitarzysty Andrzeja Nowaka i bębniarza Marka Kapłona zespół się zreorganizował, nagrał płytę anglojęzyczną wersję Heavy Metal World wydaną bez sukcesów na Zachodzie i tak, całkowicie bez wyrazu, stoczył się w otchłań nicości, Nawet płyta w 1988 się ukazała, grali rock operę Jesus Christ Superstar, ale to już blade odbicie sławy...


PORTER BAND
dwie płyty :
- Helicopters
- Mobilization
i rozpad w całkowitej ciszy i zapomnieniu







REPUBLIKA
dwie płyty:
- Nowe Sytuacje
- Nieustanne Tango

wielka kłótnia zespołu podczas nagrania trzeciej i rozpad przed 1986







  
LADY PANK
dwie płyty :
- Lady Pank
- Ohyda
pierwsza świetna, druga nędzna , wielka sława, nieudana próba podbicia USA, skandal z pijanym Borysewiczem (obnażył się na koncercie) w maju 1986 - i raptowna utrata popularności





ODDZIAŁ ZAMKNIĘTY
dwie płyty :
- Oddział Zamknięty
- Reda By Night
 i choroba głosu wokalisty - Krzysztofa Jaryczewskiego, załamująca popularność grupy.








Podsumujmy - w 1985 roku połowa już albo nie istnieje, albo nie ma ciekawego materiału do przedstawienia, rok później prawie żadna kapela już nie gra, a to, co gra, jest tragiczne.
Aż się chce napisać "Przypadek ? Nie sądzę" - aczkolwiek właśnie za przypadkową uważam tę klęskę.
Uwielbienie tłumów, pieniądze, hotele, sława, ale też rozgoryczenie otaczającą rzeczywistością (w porównaniu do dolce vita gwiazd rocka na Zachodzie), utarczki z cenzurą, kłopoty z nagraniem/wydaniem  kolejnego materiału.
Ostatecznie znużenie wspólnym graniem, wóda, obniżenie lotów (kiepskie nowe piosenki) plus  zmieniające się mody i sympatie fanów dołożyły się do obrazu rozpadu i klęski.

Na szczęście dla mnie wiosną 1986 ma miejsce pierwsza "Metalmania"  :




a na niej, Kat, Turbo, Dragon i Vader - i zaczyna się nowe  życie. A  PRLowskim poprockowcom - kij w oko na drogę.

1 komentarz: